Czy warto kupić używane Volvo V50 ?

Samochód z wyższej półki na prawie każdą kieszeń. Urzeka jakością wykonania, paletą silników oraz komfortem podróżowania. Czy warto kupić używane Volvo V50?
Czy warto kupić: używane Volvo V50 (od 2004 do 2012)
Na opracowanie nowego modelu trzeba przeznaczyć setki milionów euro. Nic dziwnego, że koncerny próbują ograniczać koszty. Najlepszym sposobem jest łączenie sił i tworzenie samochodów z bliźniaczą mechaniką. V50, czyli kompaktowe kombi Volvo, jest blisko spokrewnione z Fordem Focusem II oraz Mazdą 3. Auta powstały na jednej platformie i współdzielą elementy układu jezdnego oraz niektóre jednostki napędowe.
W skład rodziny szwedzkich kompaktów wchodził też ekstrawagancki hatchback – C30 oraz elegancki sedan – S40. Po latach najłatwiej o znalezienie używanego V50. Stylowe kombi miało duży udział w strukturze sprzedaży. W popularnym serwisie ogłoszeniowym model V50 jest ponad trzykrotnie częściej spotykany od S40.

Na temat prezencji Volvo V50 trudno napisać cokolwiek złego lub dobrego. To bardzo poprawnie nakreślone kombi, które nie szokuje liniami, ale jest eleganckie i starzeje się z godnością. Wnętrze może uchodzić za wzorzec szwedzkiego minimalizmu. Jedyną ekstrawagancją jest płaska konsola środkowa. Przestrzeń za nią nie została zmarnowana – umożliwiła zaprojektowanie wnęki na drobne przedmioty. Duży plus za precyzję spasowania i solidność montażu. Wrażenie robią też materiały wykończeniowe. Tworzywa są przyjemne w dotyku, a metalowe bądź drewniane ozdobniki na kokpicie nie zostały wykonane z plastiku. Przynależność do segmentu Premium zobowiązuje. Oczywiście niemal za wszystko trzeba było dopłacić podczas konfigurowania samochodu. Jeżeli pierwszy właściciel oszczędzał, kabina V50 będzie ponura.

Wnętrze dobrze skompletowanego Volvo V50 przez lata będzie cieszyło oko. Ergonomia, łatwość obsługi oraz czytelność poszczególnych wskaźników stoją na najwyższym poziomie. Byłoby idealnie, gdyby pomyślano o większej liczbie pojemnych schowków.
Ilość miejsca w pierwszym rzędzie nie rozczarowuje. Siedzenia są niezwykle wygodne i dysponują odpowiednio dużym zakresem regulacji. Zwartość nadwozia została jednak okupiona ograniczoną przestronnością tylnej części wnętrza. W drugim rzędzie jest ciasno – brakuje miejska na stopy i kolana. Negatywnie zaskakują także rozmiary przestrzeni bagażowej. 417 litrów z możliwością powiększenia do 1307 l to wyniki na poziomie kompaktowych hatchbacków.

Charakterystyka układu jezdnego Volvo V50 przypadnie do gustu osobom ceniącym komfort. Niezbyt sztywno zawieszone kombi z mało komunikatywnym układem kierowniczym nie prowokuje do agresywnej jazdy i stara się niwelować mankamenty nawierzchni. Zupełnie inaczej niż Focus i Mazda 3, które próbują wciągnąć kierowcę do gry. Nie oznacza to, że V50 prowadzi się źle. Co prawda karoseria przechyla się na szybciej pokonywanych zakrętach, ale nawet w podbramkowej sytuacji V50 nie wymyka się spod kontroli. Nad bezpieczeństwem czuwa przynajmniej kontrola trakcji (STC). Do wielu V50 trafił niewyłączalny system DSTC – odpowiednik ESP, który od 2007 roku jest elementem wyposażenia standardowego.

V50 było kilkukrotnie modernizowane. Volvo powiększało paletę silników i wydłużało listę wyposażenia. Największa zmiana miała miejsce w 2007 roku. Kuracja odmładzająca przyniosła nowy pas przedni, lepsze nagłośnienie czy opcjonalny system monitorowania martwego pola.

Raporty spalania Volvo V50 – sprawdź, ile wydasz na stacjach paliw

Silniki benzynowe można podzielić na – znane z Forda – czterocylindrowe 1.6 (100 KM), 1.8 (125 KM) i 2.0 (145 KM) oraz charakterystyczne dla Volvo „pięciocylindrowce” – 2.4 (140 i 170 KM) i 2.5 T5 (220 i 230 KM). Czterema cylindrami dysponują wysokoprężne jednostki 1.6 (109 i 115 KM) oraz 2.0 (136 KM). Autorskie konstrukcje Volvo posiadają pięć cylindrów. 2.0 D3 rozwija 150 KM. 2.0 D4 osiąga 177 KM, natomiast 2.4 D5 – 180 KM.

Najciekawszą propozycją dla oszczędnych jest wysokoprężny wariant 1.6 D2 DRIVe. Pakiet aerodynamiczny, wydłużone przełożenia skrzyni biegów oraz inne poprawki zminimalizowały zapotrzebowanie na paliwo. Kto szuka radości z jazdy, powinien celować w wersje D5 lub T5. Ciekawostką, umiarkowanie przydatną w polskich realiach, są przystosowane do spalania bioetanolu E85 wersje 1.8F i 2.0F.

Volvo wyposażało V50 w 5- lub 6-stopniowe skrzynie ręczne. Za dopłatą koncern oferował także 5- lub 6-biegowe „automaty”. Wysokoprężny silnik 2.0D jest jedynym, który mógł zostać połączony z dwusprzęgłową przekładnią Powershift. Skrzynia z fordowskim rodowodem zadebiutowała w 2008 roku. Aby utrzymać ją w dobrej kondycji, należy pamiętać o wymianach oleju co 60 tysięcy kilometrów.
Wymiany oleju są też niezwykle ważne w V50 z automatycznymi skrzyniami Geartronic. Przygotowanej przez firmę Aisin przekładni nie służą próby agresywnej jazdy czy bagatelizowanie konieczności wymiany środka smarnego. Oznaką problemów z elektrozaworami jest szarpanie towarzyszące zmianie biegów.

Volvo ciężko pracowało na renomę producenta trwałych samochodów. W przypadku modelu V50 z awaryjnością nie jest najgorzej, jednak kto liczy na „pancerne” auto, może przeżyć rozczarowanie. W tabelach TUV model zajmuje miejsca w pierwszej połowie stawki, ale wypada gorzej od Forda Focusa i Mazdy 3. Dekra nie ma większych zastrzeżeń do kondycji używanych V50. Uznano, że model jest trwalszy od statystycznego samochodu segmentu C. Specjaliści Dekra najczęściej wykrywali nieprawidłowości w działaniu oświetlenia, nadmiernie zużyte tarcze hamulcowe i nieszczelne amortyzatory.

Z kolei ADAC, który tworzy raport w oparciu o wezwania pomocy drogowej, nisko ocenił V50. Volvo znalazło się w drugiej połowie modeli klasy średniej. Eksperci niemieckiego automobilklubu twierdzą, że najczęściej psują się immobilisery, stacyjki i pompy paliwa w wersjach benzynowych. W dieslach zawodzą alternatory, przewody systemu doładowania, turbosprężarki, elektronika sterująca oraz zawory systemów recyrkulacji spalin.

Kierowcy listę przypadłości powiększają o podatny na uszkodzenia wyświetlacz systemu audio, „wariującą” elektronikę, niezbyt trwałe łożyska oraz wycieki oleju z silników. Stukanie towarzyszące pokonywaniu nierówności zwykle oznacza potrzebę wymiany łączników stabilizatorów lub sworzni przednich wahaczy. W przypadku samochodów z dieslami dochodzą typowe problemy z dwumasowymi kołami zamachowymi, przepływomierzami czy turbosprężarkami. Zdarzają się nieszczelności uszczelek pod wtryskiwaczami. W kabinie ślady eksploatacji najszybciej pojawiają się na aluminiowej okładzinie konsoli środkowej – jest podatna na wgniecenia, oraz boczkach foteli – pękają skórzane wstawki.

W segmencie Premium rocznik nie ma kluczowego wpływu na cenę pojazdu. Ogromną rolę odgrywa przebieg i wyposażenie. Trudno się dziwić. Bazowa wersja V50 robi znacznie gorsze wrażenie od dobrze wyposażonych samochodów. Właściciele aut z wyższej półki zazwyczaj sporo podróżują. Drogomierze niektórych V50 wskazują już ponad 300 tysięcy kilometrów. Auta wciąż wyglądają przyzwoicie, co niestety otwiera drzwi do „korygowania” wskazań liczników do poziomu 150 tys. km. Aby uwiarygodnić obniżoną wartość, nieuczciwi handlarze muszą jedynie wymienić kierownicę i dźwignię zmiany biegów – skóra używana do ich obszycia dość szybko się przeciera. Kto obawia się tego typu pułapki, powinien szukać V50 sprowadzonego ze Szwecji, gdzie podczas okresowych badań technicznych ewidencjonowany jest przebieg pojazdu. Informacje są dostępne przez internet. Wystarczy podać szwedzki numer rejestracyjny pojazdu.

AutoRentgen – wady i typowe usterki Volvo V50

Volvo V50 jest ciekawą propozycją dla indywidualistów, która z roku na rok staje się coraz bardziej dostępna. Szwedzkie kombi nie należy do grona aut najtańszych w zakupie i utrzymaniu, co rekompensuje wysoką jakością wykonania, poziomem bezpieczeństwa i komfortem jazdy. Na rynku wtórnym nie brakuje bogato wyposażonych V50. Jeżeli historia serwisowa jest udokumentowana, nie należy obawiać się wysokich przebiegów. Duże dystanse szczególnie dobrze znoszą pięciocylindrowe motory Volvo.

Polecane silniki:

Benzynowy 2.4: Najmniejsze silniki benzynowe (1.6, 1.8) niezbyt dobrze pasują do wizerunku Volvo – auta z wyższej półki. Ciekawszą propozycją jest wolnossący, pięciocylindrowy motor o pojemności 2,4 litra (140 i 170 KM). Nie męczy się nawet podczas rozpędzania załadowanego V50, a spore pokłady momentu obrotowego ułatwiają wyprzedzanie. Znaczna pojemność nie wypływa negatywnie na zużycie paliwa – użytkownicy deklarują 9-10 l/100km w cyklu mieszanym. Mniejsze silniki potrzebują 8-9 l/100km. Motor 2.4 toleruje obecność instalacji LPG, która w słabszych motorach przyspiesza wypalanie gniazd zaworowych. Najciekawszą wersją V50 jest flagowe T5. Za sprawą pięciocylindrowego silnika 2.5 (220 lub 230 KM) oraz opcjonalnego napędu na cztery koła niewielkie kombi jest wilkiem w owczej skórze, który nie boi się żadnej drogi. V50 T5 polecamy osobom akceptującym podwyższone koszty eksploatacji.

Wysokoprężna 2.4: Praktyka pokazuje, że współczesne turbodiesle przynoszą oszczędności, jednak tylko do pewnego momentu. Przy wyższych przebiegach trzeba zainwestować w wymianę niektórych elementów osprzętu. Jednostki 1.6D i 2.0D (przygotowane przez grupę PSA we współpracy z Fordem) są popularne i dobrze znane mechanikom. Jednym z największych mankamentów diesla 1.6D jest tracący drożność przewód olejowy turbosprężarki – jeżeli podczas wizyty w warsztacie nie zostanie przeczyszczony lub wymieniony, turbina ulegnie zatarciu. Optymalną propozycją są pięciocylindrowe diesle Volvo – D3, D4 i D5. Dobrze znoszą wysokie przebiegi. Najbardziej prawdopodobne są usterki wtryskiwaczy. Szansa na ich wystąpienie rośnie po 200 tys. km. Wiele aut pokonało bez przygód dwukrotnie większy dystans.

Zalety:

  • + Bogate wyposażenie wielu egzemplarzy
  • + Wysoka jakość wykonania
  • + Szeroka paleta jednostek napędowych

Wady:

  • – Wygórowana cena zakupu
  • – Kosztowna eksploatacja mocniejszych wersji
  • – Niezbyt przestronne wnętrze

Bezpieczeństwo:
Wynik w teście EuroNCAP: 5/5 (S40, badanie w 2004 r.)

Powrót do góry